9 Ehlońca 623 – stary kościół w Ciemnoborze
- Idalia i Atanvarne poszły na obchód starego kościoła, w którym nocowała drużyna
- za nimi pojawił się allip – bezcielesny nieumarły, przypominający trochę humanoida, a trochę plątaninę cienistych strzępów materiału. Po chwili pojawił o się więcej takich przeciwników
- drużyna uporała się z nimi i po długiej debacie o tym czy dalej tu nocować, czy uciekać, wrócili do spania
- następnego dnia ruszyli w kierunku spalonego lasu i wieży, o których wspominał spotkany wcześniej w lesie dziwny mężczyzna
- po drodze postacie zauważyły rozkładające się ciało – prawdopodobnie jednego z poszukiwaczy przygód, o których słyszeli, że zapuścili się do tego lasu. Po przeszukaniu ciała Atanvarne znalazła nietypowy klejnot – spory i zdecydowanie magiczny. Identyfikacja wykazała, że jest to aktywator do jakiegoś magicznego urządzenia
- późną nocą drużyna znalazła wieżę. Budynek był mocno zniszczony, miał dziury w ścianach, drzwi wejściowe również były uszkodzone
- gdy wszyscy weszli do środka, zobaczyli postać szkieleta w szatach czarodzieja, który na ich widok zaczął krzyczeć coś o złodziejach, a następnie zniknął. Postacie usłyszały tylko kroki po na wpół rozwalonych schodach i podążyły za nim
- w wieży zaczęły pojawiać się żywiołaki ognia, wody, ziemi i powietrza, część z nich weszła w zbroje płytowe, które stały na jednym z pięter jako dekoracja, tworząc jakieś “nowe diabelstwo”. Walka z tym wszystkim była ciężka
- na ostatnim piętrze znajdowały się cztery otwarte portale, znaleziony wcześniej klejnot okazał się być do nich kluczem, dzięki czemu udało się je zamknąć
- postacie znalazły w wieży sporo magicznych przedmiotów, zostało tylko poszukać książek – w końcu to po nie była cała ta wyprawa