25 Topca 622 – Milanar
- zima minęła i drużyna spotkała się w Milanarze. Postanowiła poczekać do końca roku zanim wyruszy na kolejną przygodę
- w Dzień Końca Roku drużyna świętowała w swojej stałej gospodzie. W tym czasie Atanvarne miała do wykonania zadanie dla Adeline – swojej przełożonej w Zmowie Milczenia
- zadanie polegało na tym, żeby zakraść się do pokoju dyplomaty z Bielawia w czasie, gdy ten będzie na bankiecie w Pałacu Wolności, przeczytać wszystkie dokumenty jakie tam będą i przekazać treść Adeline
- Atanvarne wykonała zadanie bez większych trudności – z korespondencji dyplomaty z królem Bielawia wynikało, że Bielaw negocjuje z Milanarem jakąś umowę dotyczącą ewentualnej pomocy wojskowej dla Nowogrodu, ale chce tak sprecyzować warunki, żeby ostatecznie Nowogrodowi nie pomógł nikt
- następnego dnia (pierwszy dzień roku i pierwszy dzień wiosny) postacie postanowiły udać się w stronę Cheław, aby załatwić dwie sprawy – poszukać ruin wieży, a w niej książek dla czarodzieja oraz poszukać Konrada – paladyna z zakonu Bahamuta, który zaginął gdzieś w tamtej okolicy
- po drodze Sybilla pytała w wioskach o zaginionego paladyna, ale miejscowi byli przerażeni i nie chcieli z nikim gadać, jedna wioska była doszczętnie spalona, w końcu w jednej z nich udało im się dowiedzieć czegoś więcej – najwyraźniej w okolicy grasuje jakaś grupa zbrojnych na koniach, która poluje na demony i demoniczne kulty, nazywają się Żelaznym Tronem i mają swoją twierdzę nad Hurnirawą, na granicy Ciemnoboru i Wichrowych Wzgórz. Podobno rozgłaszają wszystkim, że można do nich dołączyć
- drużyna dodała twierdzę do listy miejsc do odwiedzenia w najbliższym czasie i kontynuowała podróż do Cheław
- na miejscu postacie zaczęły wypytywać o ruiny w lesie, właściciel miejsca w którym się zatrzymały nie wiedział za wiele, powiedział, że tuż za miastem jest czarodziej, który może wiedzieć, ale nie poleca go odwiedzać oraz że ma znajomego myśliwego, który może wiedzieć
- czarodziej, mieszkający w bardzo ufortyfikowanym domu, powiedział, że jest najmądrzejszy w całym mieście i chce 100 sz za jakiekolwiek informacje. Villen zaproponowała, że zamiast pieniędzy będzie mógł zatrzymać swoje życie, więc czarodziej rzucił w nich kulą ognia i powiedział, że teraz chce 200 sz – drużyna postanowiła spróbować szczęścia z myśliwym
- pan Henryk – bo tak mu było na imię – wyglądał na kogoś, kto w Ciemnoborze był niejeden raz, powiedział, że głębszy las miejscowi nazywają “spalonym”, ale tak naprawdę las jest chory, że jest inny spalony las i żeby się tam nie zapuszczać bo to niebezpieczne, że pół dnia drogi na południowy zachód jest stary kościół, ale tam straszy, żeby uważać na druidów i na białe powykręcane drzewa bez igieł i liści, bo to ludzie, których druidzi zamienili w drzewa. Dodał też, że znalazł jakiegoś poszukiwacza przygód w lesie – martwego
- Ryoshi prowadziła drużynę w stronę kościoła, co jakiś czas wchodziła na drzewa, żeby zobaczyć czy coś widać na horyzoncie
- Ciemnobór nazywany był tak nie bez powodu, był to stary, ogromny las iglasty, drzewa były wysokie, rosły gęsto, nie brakował też krzaków, przez co podróżowało się wolno i nawet w ciągu dnia było ciemno
- późnym popołudniem Ryoshi w końcu zobaczyła wieżę kościoła na horyzoncie, zeszła z drzewa i wszyscy ruszyli w tamtą stronę. Dla bezpieczeństwa postanowiła się skupić na otoczeniu, aby wykryć humanoidy i demony w promieniu 5 mil. Okazało się, że jest jeden humanoid ok 10m od nich na lewo. Postacie spojrzały w tamtą stronę i zobaczyły białe powykręcane drzewo bez igieł i liści. Wszyscy jak jeden mąż rzucili się do ucieczki
- Niestety Sybilla i Atanvarne nie były w stanie utrzymać takiego tempa sprintu i zadyszane w końcu potknęły się i upadły, reszta zorientowała się, że kogoś brakuje dopiero pod kościołem.
- gdy dziewczyny się podniosły zobaczyły postać w brudnych szatach z kijem stojącą nad nimi. Mężczyzna zaczął zadawać pytania kim są, po co tu przyszły, czy znają grupę, która przyszła tu wcześniej. Sybilla starała się opowiadać na pytania, a Atanvarne ciągnęła ją za rękaw, żeby jak najszybciej stąd odejść. W końcu przybiegli pozostali członkowie drużyny i zostały im zadane te same pytania
- kiedy już ustalili, że postacie nie są kumplami poprzedniej grupy (która najwyraźniej była odpowiedzialna za spalenie sporej części lasu) oraz nie przyszły tu spalić kolejnej części lasu, mężczyzna powiedział, że poprzednia grupa poszła na zachód stąd do innych “szczątków cywilizacji” (słowo “cywilizacji” wypowiadamy z lekką pogardą, trudno to oddać na piśmie). Potem zamienił się w kruka i odleciał
- stary kościół miał katedralny układ, porastały go mchy i pnącza, puste okna, drzwi dawno zgniły. W przybudówce było kilka pustych pomieszczeń oraz jedno, które pewnie kiedyś było gabinetem. Ostała się w nim jedna rozpadająca książka “Rewelacje opata Zaorskiego o stworzeniu świata”
- ze względu na późną porę drużyna postanowiła przenocować w kościele, podzieliła się na dwa pokoje i wystawiła warty
- w kościele strasznie wył przeciąg, koło północy obudził i wystraszył drużynę, więc Idalia i Atanvarne poszły na obchód. Gdy były w głównej nawie usłyszały wycie tuż za sobą i odwróciły się…