15 Kwiećca 623 – Wichrowe Wzgórza
- Drużyna kontynuowała drogę do wioski Pionowice
- Na miejscu postacie zaczęły pytać o paladynów Bahamuta, licząc na to, że ktoś widział Franciszka lub Konrada , którzy byli tam kilka tygodni wcześniej
- Pomógł im krasnolud imieniem Nurin, który nie tylko widział Franciszka, ale znalazł go pół żywego na polu i wyrwał ze szponów śmierci. Powiedział też, że gobliny nie zaatakowały Pionowic, bo gdy były blisko, nie wiadomo skąd pojawili się nieumarli, a gobliny uciekły w popłochu. Nieumarli kierowali się w stronę Wichrowej Włóczni
- Drużyna postanowiła ruszyć w teren. Najpierw poszła do miejsca, gdzie Konrad prawie zabił Franciszka, potem w stronę Wichrowej Włóczni
- Okazało się, że zamek, a raczej to co z niego zostało, jest zajęty przez hobgobliny, w liczbie co najmniej kilkudziesięciu
- Następnie postacie zaczęły szukać obozu goblinów, o którym słyszały od pojmanego marudera. Obóz znajdował się niedaleko ruin zamku, wyglądał jakby liczył sobie kilkaset goblinów. Ponad obozem na wzgórzu stały dwa namioty. Obserwacja obozu pozwoliła ustalić, że w jednym z nich jest Konrad
- Gdy Ryoshi wracała do drużyny, po nocnej obserwacji, wpadła na dwóch zwiadowców z Żelaznego Legionu. Z braku lepszego pomysłu drużyna udała się z nimi do jednostki
- Ową jednostką był szwadron lekkiej kawalerii, który przybył (wraz z innymi oddziałami) do Kamieńca Podgórskiego, a teraz najwyraźniej stacjonował w przysłowiowym szczerym polu. Oddziałem dowodziła półelfka nazywana Iną. Gdy spotkani wcześniej zwiadowcy złożyli raporty, Ina zaprosiła postacie do swojego namiotu. Chciała się dowiedzieć, w jakim celu drużyna przebywa w okolicach Wichrowej Włóczni, a następnie zaproponowała współpracę – postacie chciały porozmawiać z Konradem i dowiedzieć się co się z nim dzieje, Ina zaproponował, że jeśli uda im się zlikwidować wartowników przy namiocie Konrada, wejść do środka i uniemożliwić mu pilnowanie i dowodzenie armią goblinów, ona wraz z kawalerią uderzą na niczego niespodziewające się potwory. Drużyna zgodziła się
- Gdy zapadł zmrok postacie podkradły się do namiotu Konrada, błyskawicznie wyeliminowały wartujące gobliny i wparowały do środka
- Konrad aż podskoczył ze zdziwienia. Sybilla opieprzyła go na dzień dobry, Konrad uniósł się dumą, zaczął tłumaczyć jak wielkich i wspaniałych rzeczy dokonuje i że to on jest “tym dobrym”. Rzeczywiście to on dowodził armią goblinów. Chciał przy ich pomocy zdobyć Wichrową Włócznię i pokonać jakiegoś demona, który najwyraźniej się tam chowa. A wszytko to z woli bogów, bo anioł powiedział mu, że ma tak robić
- Po chwili namiot został zdmuchnięty, a drużynie ukazała się kobieta w ciemnej zbroi płytowej ze szkarłatnymi, pierzastymi skrzydłami. Miała porcelanową, białą skórę, czerwone włosy i władczy głos. Dexter pamiętał tego typu istoty z ilustracji w księgach – to była Erynia, nazywana czasem “diabłem furii”. Choć z wojną wydawała się mieć dużo wspólnego, to jednak nie była “aniołem wojny”, za którego uważał ją Konrad
- Doszło do walki. Erynia w końcu uciekła, a pokonanego Konrada ustabilizowano. W dole widać było obóz goblinów – walki dobiegały końca, a cała akcja wyglądała na spektakularny sukces